Piwo sesyjne – jak pić?

Jeśli pijasz piwa rzemieślnicze, albo znasz ludzi, którzy je piją, pewnie spotkałeś się z terminem „piwo sesyjne”. Na etykietach piw widuje się hasła: Session IPA, Session Stout itd. W opisach wrażeń sensorycznych z degustacji można często przeczytać: „piwo wybitnie sesyjne”. Co to właściwie znaczy?

Piwo sesyjne

To piwo o relatywnie niskiej zawartości alkoholu, które można wypić w relatywnie dużych ilościach i się nie upić. To takie piwo, którego wypijesz trzy kufle i będziesz dalej w stanie prowadzić elokwentną rozmowę. Oczywiście definicja piwa sesyjnego, nie dość, że dość luźna, to jeszcze różni się w zależności od kraju. W Wielkiej Brytanii historia systemu akcyzowego oraz kultura pubowa sprawiły, iż w ten sposób nazywane są piwa o zawartości alkoholu nawet poniżej 4%. W Polsce jest to już wartość wyśmiewana i dyskredytująca dane piwo (w głowie się Nam nie mieści: jak można zapłacić 12 zł za piwo, które ma 3,8% alkoholu?!). W USA piwa sesyjne to takie, które mają od 4,1 do 5,0 % alkoholu.

Ilość alkoholu a smak piwa

Co do zasady większa ilość alkoholu oznacza słodsze i pełniejsze piwo. Dzieje się tak dlatego, że ilość alkoholu w piwie wprost zależy od ilości użytych słodów, które dostarczyły cukrów do fermentacji. Im więcej słodów, tym więcej cukrów na alkohol mogą przerobić drożdże, ale też tym więcej w piwie zostaje składników niesfermentowanych. To daje piwu pełnię. Dla skontrowania słodowości piwowarom służy chmielenie piwa na goryczkę.

Powyższe nie oznacza jednak, że piwa z niską zawartością alkoholu nie dają intensywnych doznań smakowych. Na smak piwa poza słodami i alkoholem wpływają również drożdże, chmiele i surowce niesłodowane. Piwo, którego mielibyśmy wypić kilka szklanek pod rząd, powinno poza pewnym poziomem alkoholu nieść konkretne wrażenia smakowe i zapachowe. Powinno mieć smak na tyle intensywny, by być interesującym, być na tyle zbalansowane, żeby nie męczyć goryczką, bądź słodowością i na tyle umiarkowane w zawartość alkoholu, żeby nie zwalać z nóg po 3 kuflach. I takie właśnie powinny być piwa sesyjne.

Do czego właściwie służy piwo sesyjne?

Piwa o relatywnie niedużej ilości alkoholu można wypić kilka kufli i cały czas zwracać bardziej uwagę na walory smakowe, a nie na teksturę podłogi pod stołem w barze. Piwo rzemieślnicze sprawia radość podczas wspólnego spędzania czasu – któż nie chciałby przedłużyć takich miłych chwil, zamiast liczyć ile gum do żucia jest przyklejonych pod blatem?

Jeśli organizujemy grilla dla znajomych w gorące lipcowe popołudnie i chcemy pozostać w formie przez cały czas, kiedy będą u nas goście, nie pijmy na słońcu piw typu Barley Wine, czy belgisjkiego quadrupla. Jeśli oglądamy ze znajomymi mecz i chcemy być w pełni świadomi jaki był wynik – nie pijmy wymrażanych koźlaków. Weźmy wtedy na warsztat np. piwo typu Session IPA i cieszmy się długimi chwilami spędzanymi w gronie osób, które lubimy. Piwa sesyjne służą temu, żeby spotkania, biesiady, posiadówy i nasiadówy trwały tyle, ile powinny.