Co warto wiedzieć, żeby samemu się nie zaskoczyć

Taka sytuacja

Ferie akademickie, Lubawka, granica polsko-czeska, sklep prowadzony przez miłego azjatę, narodowości bliżej nieokreślonej. Do środka wpada podchmielona gromada pryszczatych studentów jadących na zimowy wypoczynek, korzystających z możliwości uzupełnienia zapasów alkoholu podczas postoju autokaru w przygranicznym kantorze. Rzut oka na asortyment…

i pada kluczowa wymiana zdań:

  • – Ło panie, ziomeczki. Jakie mocne mają te browary. 15%, 21%.
  • – Pa mordo na cene. Bier po dwa na łba, starczy.
  • – To jest **uj, zoba to – 24%.
  • – Oessu, będziesz mnie zbierał z podłogi po dwóch takich jak po 3/4.

I potem wąsaty kierowca autokaru we wstecznym lusterku może delektować się widokiem zawiedzionych wyrazów twarzy chłopaków ze smutkiem przyznających, że „jednak nie kopie”.

Ekstrakt?

Właśnie tak, ale dlaczego cała sytuacja ma miejsce w Czechach, skoro w Polsce również warzone są piwa o nierzadko większym ekstrakcie?

Statystyczny mieszkaniec Czech najczęściej raczy się desítkami, jedenástkami z rzadka dvanáctkami (odpowiednio 10%, 11% i 12% ekstraktu) czyli piwami sesyjnymi, którymi może delektować się codziennie po pracy w większej ilości (popularne jedno piwko, dwa, max osiem). Wynika to wprost z czeskiej kultury picia, w której to codzienne dyskursy prowadzone przy piwie w knajpie nie są niczym dziwnym (a już na pewno żony/kochanki nie wyzywają swoich facetów od alkoholików). Sesyjność piwa jest w dużej mierze determinowana przez zawartość ekstraktu. Większa ekstraktywność wpływa na intensywność smaku, pełnię, a co za tym idzie odczuwalną ciężkość piwa. Mniej ekstraktywne piwa są słabsze i łagodniejsze przez co nie odczuwa się swego rodzaju zmęczenia przy n-tej kolejce. Z tego właśnie powodu Czesi często umieszczają informacje o zawartości ekstraktu w miejscu, gdzie standardowy polski nastolatek szuka „woltażu”, który ma mu zapewnić kocie ruchy na obozowym dancingu. Po prostu przywiązują do tego większą wagę i najczęściej sięgają po słabe (jak na polskie standardy) piwa sesyjne. W Czechach za mocne uważa się piwa mające 5-6% alk. obj., gdzie w Polsce określamy tak piwa o zawartości alkoholu 6-7% obj.

Ale czym jest właściwie ten ekstrakt?

Zawartość ekstraktu określa ile cukru znajduje się w brzeczce, z której powstanie piwo. W procesie zacierania enzymy w odpowiedniej temperaturze zamieniają skrobię zawartą w ziarnach słodu na prostsze cukry (jest to spore uproszczenie na potrzeby tego artykułu). Zawartość ekstraktu w piwie jest oczywiście powiązana z zawartością alkoholu, bo właśnie cukier (w dużym uproszczeniu mówiąc) jest pożywką dla drożdży produkujących alkohol podczas fermentacji. Nie jest to jednak powiązanie liniowe. W standardowym procesie warzenia można otrzymać maksymalnie 14% alkoholu objętościowo – wyższe stężenia otrzymuje się poprzez np. proces wymrażania wody z piwa.

Plato, Blg, % ekst. wag. – o co w tym wszystkim chodzi?

Karel Balling, czeski chemik stworzył skalę Ballinga (wyrażaną w stopniach Ballinga, °Blg), natomiast Fritz Plato, niemiecki chemik, stworzył skalę Plato (wyrażaną w stopniach Plato, °Plato). Ze względu na zbliżone wartości określające stężenie cukrów w obu miarach stosuje się je często zamiennie. Jeżeli ktoś nie chce posługiwać się ani czeską ani niemiecką miarą zawsze może przedstawić się stosunek wagowy cukrów do całości brzeczki wyrażony w %.

Czy ta wiedza zmieni Wasze życie?

Pewnie nie, zakładając że pytania z tego zakresu nie zada Wam Hubert Urbański w reaktywowanych właśnie Milionerach, gdy będziecie grać o milion. Mam jednak nadzieję, że od dzisiaj każdy z Was będzie wiedział czego może się spodziewać po piwie o takim czy innym ekstrakcie, a dokonywane przez Was sklepowe wybory będą bardziej świadome.