Mokra szmata

mokra szmata w piwie

W internetach i na butelkach możecie znaleźć barwne opisy aromatów w piwach. Chwała autorom za to, że w większości skupiają się na pozytywnych aspektach degustacji piwa kierując się Monty Python’owskim „Always look on the bright side of life”. Owoce, zioła, przyprawy, odpowiednie słody oraz wszelkiego rodzaju dodatki jak czekolada, kawa, tytoń powodują, że piwny świat jest bogatszy smakowo niż w przypadku innych trunków, co bardzo rzadko jest doceniane.

My postaramy się Wam przybliżyć tę gorszą stronę – najpopularniejsze aromaty, które w odpowiednim stężeniu będą podstawą do zadania piwowarowi jednego z ważniejszych pytań: „Kto to Panu tak spierdolił?!”.
Czytaj dalej Mokra szmata

Bąbelki – nasycenie piwa

Nasycenie piwa dwutlenkiem węgla jest jedną z ważniejszych cech wpływających na odbiór. Drobne pęcherzyki gazu wpływają na odczucie w ustach, odczucie goryczki i na formowanie się czapy piany. Co prawda niektórzy piwosze uznają, że piana w szklance to zmarnowana przestrzeń, ale pamiętać należy, że taka czapa, uformowana przez uchodzące do góry pęcherzyki gazu, zatrzymuje w piwie wiele lotnych związków, dzięki czemu można cieszyć się bardziej złożonym w odbiorze trunkiem. Czytaj dalej Bąbelki – nasycenie piwa

Chmiel – gramy w zielone

chmiel

Chmiel – pnąca bylina z rodziny konopiowatych, Humulus lupulus – to najlepszy przyjaciel piwowara . Nadaje piwu odpowiedni smak, orzeźwiającą goryczkę i zapach, do tego wspomaga budowanie się odpowiedniej piany, zwiększa trwałość piwa i jego klarowność. Stosowanie różnych ilości i odmian chmielu może dać w piwie zupełnie różne efekty – goryczka może być wyraźna, ledwie zaakcentowana, lub wykręcająca usta, aromaty oddawane przez chmiel do piwa mogą być korzenno-żywiczne, cytrusowe, albo owocowe (i to tak różne, jak np. porzeczkowe, albo kiwi). Piwo może też pachnieć jak ziemia przy przesadzaniu kwiatków, albo jak drewno świeżo ściętego drzewa. Chmiel jest środkiem do osiągnięcia zamierzeń piwowara tak, jak dla malarza środkiem wyrazu są farby. Mieszanie chmieli, dodawanie różnych ich rodzajów w konkretnym momencie podczas procesu warzenia decyduje o większości cech gotowego piwa. Czytaj dalej Chmiel – gramy w zielone

Czym jest i dokąd zmierza – Piwna Rewolucja

Kontekst

Scena rozgrywa się w dowolnej modnej dzielnicy dowolnego miasta w Polsce. Jest rok 2010, Piwna Rewolucja w naszym kraju nie wyszła jeszcze poza rojenia kilku entuzjastów udzielających się na piwnych forach. Wchodzisz ze znajomymi do pubu, chcecie napić się piwa. Na kranach wybór aż głowa boli – eurolagery z trzech różnych krajowych koncernów i dwa eurolagery zagraniczne. Te krajowe za 10 zł, zagraniczne za 12 (bo markowe, a logo jednego z nich pojawia się w czołówkach Ligi Mistrzów obok reklamy firmy, która robi opony). Cieszycie się ze znajomymi, że będziecie mogli zrobić ślepy test „czy odróżnisz Warkę od Tyskiego”. Klepiecie się po plecach, że w Polsce piwo mamy takie świetne – w końcu receptura każdego z tych lagerów została opracowana przed Odsieczą Wiedeńską. W owym czasie powszechnie wiadomym jest, że im starsza receptura, tym piwo jest lepsze. Barman leje piwo po ściance i żeby tylko nie było piany. Zanim ze znajomymi oddacie się nieokiełznanej konsumpcji, ktoś jeszcze wspomni, że za młodu piliście piwa, które smakowały zupełnie inaczej. Nie rozumiecie, czemu 10,5 i EB nie zwojowały rynku. Czytaj dalej Czym jest i dokąd zmierza – Piwna Rewolucja

Słód, czyli co w ziarnach piszczy

Większość koncernów piwowarskich nie podaje dokładnego składu swoich piw. Enigmatyczne oznaczenie „zawiera słód jęczmienny”, na które można się natknąć na butelce lub puszce to wszystko, czym chwalą się wielcy producenci. Smutna prawda jest taka, że w przypadku szeroko dostępnych piw koncernowych po prostu nie ma się czym chwalić. Często zasyp zbóż uzupełniany jest sztucznymi dodatkami – łatwo fermentowalnymi cukrami prostymi i enzymami.

Z browarami rzemieślniczymi jest na szczęście zupełnie inaczej. Czytaj dalej Słód, czyli co w ziarnach piszczy