Bąbelki – nasycenie piwa

Nasycenie piwa dwutlenkiem węgla jest jedną z ważniejszych cech wpływających na odbiór. Drobne pęcherzyki gazu wpływają na odczucie w ustach, odczucie goryczki i na formowanie się czapy piany. Co prawda niektórzy piwosze uznają, że piana w szklance to zmarnowana przestrzeń, ale pamiętać należy, że taka czapa, uformowana przez uchodzące do góry pęcherzyki gazu, zatrzymuje w piwie wiele lotnych związków, dzięki czemu można cieszyć się bardziej złożonym w odbiorze trunkiem.

Yp, przepraszam!

Jeśli po jednym piwie nam się odbija, a po innym nie, to najprawdopodobniej jest to „zasługa” różnego nasycenia. Przykładem piw mocno wysyconych są przemysłowe piwa w stylu „international lager” (zwane również piwami bez stylu), albo chociażby piwo grodziskie. Umiarkowanym wysyceniem charakteryzują się piwa typu IPA, czy pszeniczne. Niskie wysycenie to cecha mocniejszych stylów jak belgijski tripel, porter bałtycki, albo barley wine. Po tych ostatnich na pewno nie będziesz bekać, ale możesz się zataczać.

Nasycenie piwa

Skąd się w piwie biorą bąbelki?

Są dwa najczęściej spotykane sposoby na to, by w piwie znalazł się dwutlenek węgla. Pierwszy – praktykowany głównie przez domowych piwowarów, polega na refermentacji piwa w butelce. Żeby to było możliwe, w zabutelkowanym piwie muszą być żywe drożdże, co oznacza, że nie może być ono pasteryzowane. W większości przypadków oznacza to dosyć krótki okres przydatności do spożycia. Do butelkowanego piwa dodaje się niewielką ilość cukru do refermentacji (może to być trochę zwykłego cukru, glukozy, lub niesfermentowanej brzeczki). Drożdże przerabiają cukry na alkohol i dwutlenek węgla, który rozpuszcza się w piwie i nasyca je. Zawartość alkoholu w piwie zmienia się w wyniku tego procesu bardzo nieznacznie. Nasycenie piwa tym sposobem może trwać od jednego do nawet kilku tygodni, więc nie jest to technologia stosowana powszechnie w większych browarach.

Drugim sposobem jest wymuszone nasycenie piwa. Ponieważ piwo produkowane na sprzedaż jest zazwyczaj pasteryzowane, browary rzemieślnicze co do zasady nasycają piwo właśnie w ten sposób, choć są receptury i piwa, które wymagają refermentacji. Możliwe sposoby wymuszonego nasycania piwa to przechowywanie go w tanku pod ciśnieniem w obecności dwutlenku węgla, lub mieszanie ze sprężonym gazem – to drugie możliwe jest albo przy butelkowaniu, albo przy serwowaniu z nalewaka. Proste i skuteczne.

Nasycenie piwa – nie tylko CO2

Ciekawostką w temacie nasycenia piwa jest irlandzki Guinness. Jego popularność bierze się między innymi z obecności rozkosznej, gęstej, kremowej piany. Jest ona wynikiem nasycenia piwa mieszanką azotu i dwutlenku węgla (stosowane proporcje – 70/30 lub 75/25). Do nalewania Guinnessa służy specjalny nalewak. Na końcu kranika jest mały dysk mający za zadanie równo rozdystrybuować gaz w piwie. Rozpuszczony w piwie azot spływa z piwem w dół w okolicach ścianek szklanki i w buzuje na powierzchni w okolicach środka kufla. Ponieważ azot tworzy mniejsze pęcherzyki niż dwutlenek węgla, rezultatem jest kremowa piana.

Podobny obraz

Piwowarzy rzemieślniczy twórczo rozwinęli patent Guinnessa. Istnieją azotowane piwa typu IPA, czy porter, dzięki czemu nie tylko entuzjaści irlandzkich stoutów mogą cieszyć się kremową pianą.